Niepewność na energetycznym placu budowy

Polski rynek budownictwa energetycznego, pomimo trwającego boomu, może ulec gwałtownemu wyhamowaniu

Polski rynek budownictwa energetycznego, pomimo trwającego boomu, może ulec gwałtownemu wyhamowaniu. Branża ma nadzieję, że do realizacji trafią kolejne projekty, ale jednocześnie oczekuje od zamawiających długoterminowej i stabilnej polityki inwestycyjnej - takiej, która pozwoli się rozwijać wykonawcom.

Takie wnioski płyną z panelu dyskusyjnego "Wykonawcy w procesie inwestycyjnym", który odbył się podczas XII Kongresu Nowego Przemysłu.

W dyskusji uczestniczyli: Przemysław Ligenza, wiceprezes Urzędu Dozoru Technicznego, Wiesław Różacki, dyrektor wykonawczy na Polskę w Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe, Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, Andrzej Wuczyński, wiceprezes Awbudu oraz Michał Woźniczka, członek zarządu Energoprojektu-Katowice.

Jak podkreślił Wiesław Różacki, obecna sytuacja na polskim rynku budownictwa energetycznego to boom na skalę europejską. Motorem koniunktury są przede wszystkim duże projekty, czyli bloki węglowe w Opolu, Kozienicach, Jaworznie i Turowie, ale także jednostki gazowe - Włocławek, Stalowa Wola, Płock i Gorzów.

- Skala prowadzonych prac angażuje bardzo dużą ilość pracowników - tylko w Kozienicach na placu budowy jest ich ok. 2,5 tys., a przez cała inwestycję przewinie się ok. 5 tys. osób - wskazał Różacki.

- Do tego dochodzi co najmniej kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy osób w firmach, które dostarczają materiały, urządzenia oraz usługi na potrzeby tego przedsięwzięcia - dodał.

Zdaniem Różackiego, istnieje szansa, że boom w energetyce nie zostanie zakończony gwałtownym cięciem jak miało to miejsce na rynku niemieckim.

- W przypadku Polski jest szansa, że w trakcie realizacji obecnych inwestycji zostanie podjęta decyzja o budowie kolejnych mocy. Jest miejsce jeszcze dla co najmniej dwóch projektów węglowych - stwierdził dyrektor.

--

Czytaj więcej:

Lotos przejął aktywa w Norwegii

System wsparcia OZE w rękach Brukseli

Rosja bez wyjścia. Musi stawiać na Nord Stream 2

Gazprom: South Stream okrojony do połowy

--

Jak wyjaśnił, jeden z nich mógłby powstać na południu kraju z uwagi na dostępność paliwa, a drugi w centralnej lub północnej Polsce - ze względu na potrzebę stabilizacji systemu elektroenergetycznego.

- Wydaje się, że zmianom ulega pozycja gazu, który tanieje na rynkach światowych, a jednocześnie następuje dywersyfikacja źródeł jego dostaw do Polski. W efekcie można spodziewać się decyzji o budowie bloków gazowych - stwierdził Różacki.

Michał Woźniczka podkreślał, że spojrzenie firm projektowo-inżynierskich wyprzedza przyszłość - to, co obecnie jest przedmiotem konsultacji czy prac projektowych, za 2-3 lata może pojawić się placu budowy.

 

In cooperation with wnp.pl