Dwudziesta dostawa LNG do terminala w Świnoujściu

Gazowiec "Arctic Discoverer" zawinął do terminala LNG w Świnoujściu. W jego zbiornikach znajduje się 138 tys. m3 skroplonego gazu ziemnego z Norwegii. To już 20 taka dostawa do polskiego terminala.

Sobotnia dostawa jest jednocześnie czwartą tzw. spotową, czyli natychmiastową. Firmy kupują w nich dostawy jeśli cena jest okazyjna, lub bardzo potrzebują gazu. W przypadku tego transportu mamy do czynienia z pierwszą sytuacją.

– Biuro handlowe PGNiG w Londynie, otwarte w lutym 2017 r., osiągnęło już pełną zdolność operacyjną. Dzięki temu stale obserwujemy rynek LNG i natychmiast korzystamy z pojawiających się atrakcyjnych ofert. Dzięki dostawom typu spot korzystnie uzupełniamy nasze portfolio dostaw gazu – tłumaczy Piotr Woźniak, prezes PGNiG.

Z Norwegii - łącznie z sobotnią - przypłynęły już dwie dostawy typu spot, pozostałe pochodziły z USA i Kataru.

W sumie, po rozładunku sobotniej dostawy świnoujski gazoport odebrał już prawie 4 mln m sześc. skroplonego gazu ziemnego (LNG).

Gazoport na wyładowanie statku z Norwegii będzie miał tylko 36 godzin. Jeśli rozładunek by się przedłużył, nasz terminal musiałby płacić karę za każda godzinę – około 4 tys. euro.

Czytaj więcej:

Najgorszy rok w historii energetyki wiatrowej w Polsce

Estończycy chcą zaostrzyć treść mandatu w sprawie Nord Stream 2

Fuzja w energetycznym ramieniu PGNiG

Kolejne dostawy LNG do terminala w Świnoujściu są kolejnymi rozdziałami rewolucji na polskim rynku gazu.

Przez dekady byliśmy uzależnieni od gazu z Rosji. Drogo nas to kosztowało, bo Rosjanie nie tylko dyktowali nam niekorzystne ceny gazu, ale dodatkowo np. ograniczali możliwość jego odsprzedaży. Jakie z tego tytułu ponieśliśmy straty? Z pewnością chodzi o miliardy dolarów, zważywszy, że za surowiec płaciliśmy nawet dwukrotnie więcej niż inni odbiorcy rosyjskiego gazu.

Sytuacja uległa zmianie dopiero po tym, gdy zaczęliśmy budować alternatywne drogi dostaw. Na początku były nimi interkonektory, także rewers wirtualny na Jamale. Słabością tych rozwiązań był jednak fakt, że tylko w znikomy sposób dywersyfikowały one źródła dostaw gazu. Ze wschodu, czy z zachodu do Polski i tak szedł gaz z Rosji.

Prawdziwą rewolucją było uruchomienie przed rokiem gazoportu w Świnoujściu. Dzięki niemu stało się bowiem możliwe sprowadzenie do naszego kraju gazu od teoretycznie każdego producenta na świecie.